OŚRODEK LECZENIA
UZALEŻNIEŃ
Twoja droga do trzeźwości, zaczyna się w miejscu,
w którym właśnie jesteś.

Tomasz

Bronku. Szukałem wielkich słów, aby Ci podziękować i opisać, co zrobiłeś dla mnie i dla wielu innych osób. Jednak postanowiłem, że zrobię Ci gorące krzesło. :) Bronku jaki TY jesteś?. Obdarzony charyzmą i wspaniałym sercem, posiadasz niewątpliwy dar pomagania wszystkim, którzy pogubili się na drogach uzależnień. Twoja wiedza i życiowe doświadczenia, pozwoliły mi zrozumieć, że alkoholizm jest chorobą. Poprowadziłeś mnie przez mechanizmy uzależnienia wzbogacone przykładami. Nazywałem Cię szeryfem, choć jesteś góralem :). Zawsze z dwoma telefonami i dobrą radą dla wszystkich, którzy dzwonili z prośbą o pomoc. Lubiłem słuchać Twoich opowiadań, gdy jedliśmy wspaniałe domowe posiłki, często przygotowane nieocenioną ręką Twojej drugiej połowy – Ewuni lub Joli – niepoprawnej optymistki i naszej ratowniczki.. Pamiętam, jak pojechaliśmy do kina na film „Pod mocnym aniołem”. Była zima, wokoło śnieg. Przyjechaliśmy po seansie do ośrodka. Czekaliście na nas z kolacją, w kominku strzelały drwa, ciepło, przytulnie. Wtedy poczułem się tak, jakbym wrócił do domu. Poczułem się ważny, jak członek rodziny, wspólnoty. Pamiętam smak potraw, które przygotowała Ewa. Pysznie, przytulnie, ciepło i trzeźwo. Tak, dla Ciebie pacjent jest zawsze najważniejszy !!!. Zacząłem „odbudowywać swój trzeźwy dom”. Stawiam go na mocnych fundamentach. Te fundamenty to terapia w ośrodku. Wiem, że zawsze mogę do Ciebie zadzwonić, na pewno otrzymam pomoc i wsparcie. Wiem, że gdy przyjadę do Was kochani będę czuł się jak w domu. Trzeźwieję dzięki terapii…Teraz wiem, że żyję, że jestem wolny. Ty mnie Bronku tego nauczyłeś. Dziękuję. Bardzo dziękuję. Tomek, 52 lata, alkoholik i lekoman, trzeźwiejący. PS. Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić. Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić. I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego. Pozwól mi co dzień Żyć tylko jednym dniem i czerpać radość z chwili, która trwa; i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć drogę wiodącą do spokoju; i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś – ten grzeszny świat takim, Jakim on naprawdę jest, a nie takim jak ja chciałbym go widzieć; i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli, to wszystko będzie jak należy. Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście, a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną. Marek Aureliusz

Listy i podziękowania pacjentów

Wykonanie: dobre piksele